0001-0697-mroczny_bankiet_b_sml_120

Mroczny bankiet popsutych zabawek. Medytacja o własnej śmierci

Autor:  Wojciech Żmudziński
Gatunek: Proza
Wydawca: Centrum Arrupe
Data wydania: 2010
Data dodania:  15 września 2010, 12:17:01
ISBN: 978-83-925537-1-7

Krótki opis:

Opowiadanie dedykowane jest Sabastianowi Karpiniukowi, który tak jak jego bohater bał się śmierci i zginął w katastrofie samolotowej dnia 10 kwietnia 2010 roku. Na tych 36 stronach tekstu, który zilustrowała Ija Smirnova, znajdzie Czytelnik medytację o własnej śmierci i o lęku przed tym, co przyjdzie po niej. Tekst książeczki był wcześniej publikowany w miesięczniku TWÓRCZOŚĆ (nr 7/2010).

Fragment:

Kawałek skóry zdartej ze śledzia, kilka niedogotowanych ziemniaków, podpaska higieniczna, pudełko po papierosach, plastikowa butelka i rozerwana na kawałki Barbi. Przejechany kot, niezjedzone kotlety z pobliskiej restauracji i muchy – jedyne żywe istoty szukające tu miejsca dla swego potomstwa. Wczoraj znaleziono tu ludzkiego noworodka.
Apostołowie śmierci – ze wszystkiego niezadowoleni – wyrzucają do kubła na śmieci wszystko, co niedoskonałe, popsute, zestarzałe, niechciane, wykochane. Czekają, aż się popsujesz albo zagapisz. Jeśli oni tego nie zrobią, jeśli nie wyrzucą cię albo nie spalą, to sama śmierć upomni się o ciebie. I choćbyś sobie przygotował najpiękniejszy nagrobek, pod nim będzie tylko zepsute ciało. Na cmentarzu, gdzie śmierć ucztuje, co się oszukiwać, jest całe mnóstwo popsutych ludzi. Za życia byli do nas podobni i jeśli ta książka mnie przetrwa, to czytając te słowa, możesz sobie pomyśleć o moim gnijącym ciele. Także i ty jesteś zaproszony na ten bankiet popsutych zabawek. Poświęć swój krótki czas pomiędzy żywymi dla żywych i nie przywiązuj się do życia, bo je stracisz.
Ci którzy wierzą, że Boga nie ma, rodzą się i umierają tak samo jak wierzący w Jego istnienie. Zwłoki wierzących w Boga nie pachną, nie są świętsze od zwłok walczących ateistów, może trochę bardziej zawiedzione. Czyż dobre uczynki, spełniane za życia, nie powinny ustrzec bogobojnego ciała przed zepsuciem – ostateczną porażką? Czy ludzkie współczucie i wdzięczność wyrażana w mowach pogrzebowych jest wystarczającą nagrodą dla bezbożnych? Pożegnaliśmy ich jak przegranych i bojaźń nas ogarnia na samą myśl, że mogliby powrócić. Choć niejeden z nich ładnie za życia się ubierał, kupował prezenty na Gwiazdkę, kochał rodzinę i wiele dobra po sobie zostawił to jednak

"Leży w tym brudzie, otoczony
Zgnilizną, kałem z każdej strony,
W smrodzie, plwocinach, nieczystości.
Miejże na wszystko to baczenie...
Spójrz, jak z wewnętrznych dróg, kanałów
Mazie cuchnące się pomału
Na zewnątrz ciała wydostają" (Pierre de Nesson)

...a gdyby wrócił do nas żywy, obmył się i uczesał, przeprosił i zaczął pachnieć lawendą? Gdyby któregoś dnia wrócił odleżawszy swe lata na cmentarzu i jak skazaniec zwolniony z galery stanął u naszych drzwi? Czy byłby traktowany inaczej niż popsuta już raz zabawka, wydobyta z kubła na śmieci?

Komentarze (1)

  • ych a z linka myślałem, że tytuł brzmi "Mroczny banan" :(

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się